Tomek prowadzi warsztat samochodowy w Radomiu. Zadzwonił do mnie w kwietniu z prostym pytaniem: "Andrzej, strona mi stoi. Telefon dzwoni rzadziej niż rok temu. Trzeba robić nową?" Powiedziałem: zanim wydasz kilka tysięcy złotych, poświęć jeden wieczór i sprawdź stronę sam. Wysłałem mu listę. Po dwóch dniach oddzwonił: formularz kontaktowy od siedmiu miesięcy wysyłał zapytania na skrzynkę byłego wspólnika. Nowa strona nie była potrzebna. Potrzebna była jedna poprawka za zero złotych. Ten artykuł to rozwinięcie tamtej listy - kolejność, narzędzia i konkretne progi, przy których trzeba reagować.

Co właściwie sprawdzać i w jakiej kolejności

Najczęstszy błąd przy samodzielnym audycie to zaczynanie od rzeczy, które widać gołym okiem - kolorów, zdjęć, czcionek. To najmniej istotna warstwa. Strona może być brzydka i zarabiać, a może być piękna i nie generować ani jednego telefonu, bo formularz nie działa albo Google jej nie widzi.

Dlatego audyt robimy od dołu do góry, w kolejności od rzeczy, które całkowicie blokują wyniki, do tych, które je tylko poprawiają:

1. Czy strona w ogóle działa - ładuje się, ma SSL, nie wyrzuca błędów. 2. Czy Google ją widzi - indeksacja, sitemap, robots. 3. Czy da się z niej skorzystać na telefonie - bo 70-75% ruchu małych firm w Polsce to telefony. 4. Czy da się przez nią zgłosić - formularz, telefon, mail. 5. Czy jest szybka. 6. Czy treści odpowiadają na pytania klienta. 7. Czy jest bezpieczna i mierzona. 8. Czy jest dostępna dla wszystkich.

Cały przegląd zajmuje 2-3 godziny, jeśli robisz go pierwszy raz. Nie potrzebujesz płatnych narzędzi. Wystarczy przeglądarka, telefon i dwa darmowe konta Google.

Szybkość: PageSpeed Insights i co naprawdę mierzy

Wejdź na pagespeed.web.dev, wklej adres swojej strony i kliknij analizę. Po kilkunastu sekundach dostaniesz dwa zestawy wyników - osobno dla telefonu (Mobile) i komputera (Desktop). Zawsze zaczynaj od zakładki telefonu. Wyniki na komputerze są zwykle o 20-40 punktów lepsze i potrafią uśpić czujność.

Na górze raportu zobaczysz sekcję z prawdziwymi danymi użytkowników (Google nazywa ją "Odkryj, co doświadczają Twoi użytkownicy"). To najważniejsza część - to nie symulacja, tylko dane z przeglądarek Chrome osób, które faktycznie odwiedziły Twoją stronę w ostatnich 28 dniach. Jeśli ta sekcja się nie pojawia, oznacza to zwykle, że masz zbyt mało ruchu, żeby Google zebrało próbkę. Wtedy zostaje Ci wynik laboratoryjny niżej - traktuj go jako orientacyjny.

Sam wynik punktowy (0-100) jest mniej istotny niż trzy wskaźniki pod nim. Ogólna zasada: poniżej 50 punktów na mobile to problem, który realnie kosztuje Cię klientów. 50-89 to strefa do poprawy. 90+ oznacza, że technicznie jest dobrze i szukaj przyczyn słabych wyników gdzie indziej.

LCP, INP i CLS po ludzku - i kiedy naprawdę jest źle

Google nazywa te trzy wskaźniki Core Web Vitals i bierze je pod uwagę przy pozycjonowaniu. Brzmią groźnie, ale każdy z nich opisuje jedną prostą rzecz, którą sam odczuwasz jako użytkownik.

LCP (Largest Contentful Paint)- jak szybko pojawia się największy element na ekranie. W praktyce: kiedy odwiedzający widzi to, po co przyszedł - duże zdjęcie, nagłówek, zdjęcie produktu. To jest odpowiedź na pytanie "czy strona już się załadowała, czy jeszcze mieli?".

INP (Interaction to Next Paint) - jak szybko strona reaguje na kliknięcie. Klikasz w menu i nic się nie dzieje przez sekundę? To wysokie INP. Ten wskaźnik zastąpił w 2024 roku dawne FID i jest znacznie surowszy, bo mierzy każdą interakcję, a nie tylko pierwszą.

CLS (Cumulative Layout Shift) - ile treść przeskakuje w trakcie ładowania. Znasz to uczucie, kiedy chcesz kliknąć w przycisk, a w ostatniej chwili doładuje się baner i klikasz w coś zupełnie innego. To właśnie mierzy CLS.

Progi Google są takie same dla telefonu i komputera. Wskaźnik uznaje się za zaliczony, gdy co najmniej 75% wejść mieści się w wartości "dobrej":

WskaźnikDobrzeDo poprawyŹle
LCPdo 2,5 s2,5-4 spowyżej 4 s
INPdo 200 ms200-500 mspowyżej 500 ms
CLSdo 0,10,1-0,25powyżej 0,25

Jeśli Twoje LCP na telefonie wynosi 6 sekund, nie potrzebujesz analizy - potrzebujesz działania. W praktyce u małych firm winowajca jest niemal zawsze ten sam: nieskompresowane zdjęcia. Fotograf oddał zdjęcia w 4000 pikseli szerokości i 3 MB każde, a ktoś wrzucił je na stronę bez zmiany rozmiaru. Skalowanie do 1600 px i zapis w formacie WebP potrafi zbić wagę strony o 80% w jedno popołudnie.

Drugi najczęstszy powód to wtyczki. Sklep na WooCommerce z 38 aktywnymi wtyczkami ładuje 38 dodatkowych zestawów skryptów i styli na każdej podstronie - także tam, gdzie żadna z nich nie jest potrzebna. Przy audycie policz je i szczerze odpowiedz, z ilu korzystasz.

Trzeci: karuzele, animowane tła wideo i osadzone mapy Google na stronie głównej. Mapa Google w nagłówku strony potrafi sama w sobie dołożyć 1,5 sekundy do LCP. Zamień ją na statyczny obrazek z linkiem.

Wersja mobilna: co otworzyć i na co patrzeć

Nie sprawdzaj wersji mobilnej przez zwężanie okna przeglądarki na komputerze. Weź do ręki telefon - najlepiej nie swój najnowszy, tylko starszy sprzęt kogoś z rodziny - i wejdź na stronę przez dane komórkowe, nie przez domowe Wi-Fi. Tak wchodzi na nią większość Twoich klientów.

Pierwszy test: odlicz do trzech od momentu kliknięcia. Jeśli po trzech sekundach nadal widzisz białą stronę albo kręcące się kółko, masz problem numer jeden i reszta audytu może poczekać.

Drugi test: numer telefonu. Kliknij w niego. Powinien od razu otwierać dialer z wpisanym numerem. Jeśli jest to zwykły tekst albo, co gorsza, obrazek - tracisz najprostszą konwersję jaka istnieje. Ten sam test dla adresu e-mail i adresu firmy (powinien prowadzić do map).

Trzeci test: przewiń całą stronę i sprawdź, czy coś wystaje w bok. Jeśli da się przesunąć stronę palcem w lewo lub w prawo, znaczy że jakiś element jest szerszy niż ekran. To klasyczny objaw źle zrobionej responsywności - zwykle winna jest tabela cennika albo zbyt szerokie zdjęcie.

Czwarty test: rozmiar tekstu i przycisków. Czy da się czytać bez powiększania? Czy przyciski da się trafić kciukiem za pierwszym razem? Minimum to około 44 na 44 piksele na przycisk i odstęp między klikalnymi elementami, żeby nie klikać w sąsiedni link.

Piąty test: menu i formularz. Otwórz menu, wybierz podstronę, wróć. Wypełnij formularz na telefonie od początku do końca. To zaskakująco często się nie udaje - klawiatura zasłania pole, przycisk wysyłania jest poza ekranem, albo pole telefonu wymusza klawiaturę literową.

Szósty test: okno cookies. Sprawdź, czy da się je zamknąć na telefonie. Widziałem strony, gdzie baner RODO zajmował 60% ekranu, a przycisk "Akceptuję" wystawał poza obszar widoczny. Klient nie może nic kliknąć i wychodzi.

Teksty i struktura: H1, nagłówki, czytelność

Otwórz stronę główną i odpowiedz na jedno pytanie: czy obcy człowiek w 5 sekund zrozumie, co robisz i gdzie działasz?Nie "Witamy na naszej stronie". Nie "Pasja i jakość od 2011 roku". Konkret: "Serwis klimatyzacji samochodowej w Radomiu - naprawa tego samego dnia".

Techniczna strona tego samego: każda podstrona powinna mieć dokładnie jeden nagłówek H1, opisujący jej treść. Jak to sprawdzić bez znajomości kodu? Kliknij prawym przyciskiem na stronie, wybierz "Zbadaj" albo "Zobacz źródło strony", wciśnij Ctrl+F i wpisz h1. Powinien być jeden. Zero H1 to błąd. Trzy H1 to też błąd.

Dalej: czy nagłówki H2 dzielą tekst na sensowne sekcje, czy używane są tylko po to, żeby coś było większe i pogrubione? Czy da się przeskanować stronę wzrokiem i zrozumieć jej strukturę w 15 sekund? Google czyta stronę bardzo podobnie do czytelnika, który się spieszy.

Czytelność - trzy proste liczby, które warto sprawdzić. Długość akapitu: maksymalnie 4-5 linijek na telefonie. Długość zdania: jeśli w zdaniu jest więcej niż 25 słów, podziel je. Szerokość kolumny tekstu na komputerze: około 65-75 znaków, czyli 700-800 pikseli. Tekst rozciągnięty na całą szerokość monitora 27 cali jest fizycznie męczący do czytania.

I rzecz, o której prawie nikt nie pamięta: przeczytaj swoje teksty na głos. Zdania typu "Kompleksowo realizujemy pełne spektrum usług w zakresie" brzmią absurdalnie wypowiedziane. Klient też tak je odbiera, tylko nie mówi Ci tego - po prostu wychodzi.

SEO-minimum: title, description, sitemap, robots

Nie musisz robić pełnego audytu SEO, żeby wyłapać błędy, które kosztują najwięcej. Zacznij od czterech rzeczy.

Title (tytuł strony)- to niebieski, klikalny nagłówek w wynikach Google. Sprawdzisz go patrząc na nazwę karty w przeglądarce. Powinien mieć 50-60 znaków, zawierać to, czym się zajmujesz i miasto, oraz być inny na każdej podstronie. Najczęstszy błąd u małych firm: wszystkie podstrony mają ten sam tytuł, zwykle nazwę firmy. Drugi najczęstszy: tytuł to nadal "Strona główna" albo "Home" z domyślnej instalacji.

Description (opis) - dwie linijki tekstu pod tytułem w wynikach. 140-160 znaków. Google i tak czasem podmienia go na własny fragment, ale dobrze napisany opis potrafi podnieść klikalność o kilkadziesiąt procent. Traktuj go jak krótką reklamę, nie jak podsumowanie.

Jak sprawdzić szybko obie rzeczy bez narzędzi? Wpisz w Google site:twojadomena.pl - zobaczysz wszystkie swoje podstrony tak, jak widzi je Google, z tytułami i opisami. To 30 sekund pracy, a wyłapiesz duplikaty i puste opisy od razu.

Sitemap - mapa strony w formacie XML, czyli lista adresów dla robotów. Wpisz twojadomena.pl/sitemap.xml albo /sitemap_index.xml. Powinieneś zobaczyć listę adresów, a nie błąd 404. Sprawdź, czy są tam wszystkie ważne podstrony i czy nie ma tam adresów, które dawno usunąłeś.

Robots.txt - plik z instrukcjami dla robotów. Wpisz twojadomena.pl/robots.txt. Szukaj w nim linijki Disallow: /- sam ukośnik po Disallow oznacza "nie indeksuj niczego". To zapis, który zostawia się w wersji testowej i zapomina usunąć po uruchomieniu. Widziałem firmę, która przez czternaście miesięcy nie istniała w Google z tego jednego powodu i płaciła w tym czasie za pozycjonowanie.

Indeksacja w Search Console - czy Google w ogóle Cię widzi

Google Search Console jest darmowe i jest jedynym miejscem, gdzie zobaczysz stronę oczami wyszukiwarki. Jeśli go nie masz, załóż - weryfikacja zajmuje 10 minut, a dane historyczne zaczynają się gromadzić dopiero od momentu podpięcia, więc każdy dzień zwłoki to stracone dane.

Pierwszy szybki test przed założeniem konta: wpisz w Google site:twojadomena.pl i policz wyniki. Jeśli jest ich zero, Twojej strony nie ma w indeksie. Jeśli masz 12 podstron, a wyników jest 3, część strony jest niewidoczna.

W samej Search Console patrz na trzy zakładki. Indeksowanie stron- ile adresów jest zaindeksowanych, a ile nie i dlaczego. Najczęstsze powody wykluczenia to "Strona z przekierowaniem", "Duplikat" i "Zablokowana przez robots.txt". Ten ostatni wymaga natychmiastowej reakcji.

Skuteczność - na jakie frazy się wyświetlasz, ile masz wyświetleń i kliknięć. Ustaw zakres 3 miesiące i posortuj po wyświetleniach. Bardzo częste odkrycie: masz tysiące wyświetleń na frazę, o której nigdy nie pomyślałeś, na pozycji 12. Dopisanie jednej sekcji na stronie potrafi ją przesunąć na pierwszą stronę.

Podstawowe wskaźniki internetowe - te same LCP, INP i CLS, ale zbiorczo dla całej strony i na prawdziwych danych. Tutaj zobaczysz, czy problem dotyczy całej witryny, czy tylko kilku podstron.

Formularze i kontakt: sprawdź, czy zapytania w ogóle docierają

To punkt, na którym najczęściej wychodzi coś naprawdę kosztownego - i historia Tomka z warsztatu jest tu typowa, nie wyjątkowa. Formularz kontaktowy to najbardziej awaryjny element strony, bo zależy od kilku niezależnych rzeczy naraz: skryptu na stronie, serwera pocztowego, konfiguracji domeny i filtrów antyspamowych po drugiej stronie.

Zrób pełny test, nie połowiczny:

1. Wypełnij formularz jak prawdziwy klient, ze swojego telefonu, wpisując w treści datę i godzinę testu. 2. Sprawdź, czy pojawił się komunikat o wysłaniu - a nie ciche przeładowanie strony. 3. Sprawdź skrzynkę odbiorczą. 4. Sprawdź folder spam - to tam ląduje większość wiadomości z formularzy, jeśli domena nie ma poprawnie ustawionych rekordów SPF i DKIM. 5. Sprawdź, czy adres, na który to leci, to nadal właściwa osoba w firmie. 6. Powtórz test raz na kwartał i zawsze po każdej większej aktualizacji strony.

Dodatkowo przejrzyj sam formularz. Ile ma pól? Każde dodatkowe pole to spadek liczby wypełnień o kilka procent. Dla większości małych firm optimum to trzy pola: imię, kontakt, treść. Pola "Nazwa firmy", "NIP", "Skąd o nas wiesz" są dla Ciebie wygodne i dla klienta zniechęcające. Jeśli musisz je mieć, oznacz je jako opcjonalne.

Sprawdź też, czy jest widoczna zgoda RODO z linkiem do polityki prywatności, czy przycisk ma sensowny opis ("Wyślij zapytanie" działa lepiej niż "Wyślij") i co dzieje się po wysłaniu. Strona podziękowania to nie tylko uprzejmość - to jedyny sposób, żeby poprawnie policzyć konwersje w analityce.

I ostatnie: przejrzyj wszystkie miejsca, gdzie na stronie jest numer telefonu i adres. U Magdy, która prowadzi gabinet kosmetyczny w Gdyni, na stronie były trzy różne numery telefonu - stary komórkowy w stopce, nowy w nagłówku i jeszcze jeden na podstronie kontaktu, dodany kiedyś tymczasowo. Klienci dzwonili pod wszystkie trzy.

Bezpieczeństwo: SSL, aktualizacje, kopie zapasowe

SSL- kłódka obok adresu w przeglądarce. Sprawdź trzy rzeczy: czy kłódka jest, czy strona bez www też ją ma i czy wpisanie http://twojadomena.pl automatycznie przerzuca na https. Jeśli obie wersje działają równolegle, Google widzi dwie osobne strony i dzieli między nie Twoją siłę w wynikach. Certyfikat od Let's Encrypt jest darmowy i odnawia się sam - nie ma powodu, żeby go nie mieć w 2026 roku.

Aktualizacje - jeśli masz WordPressa, zaloguj się do panelu i zobacz, ile aktualizacji czeka. Wtyczka nieaktualizowana od dwóch lat to nie kwestia wygody, tylko otwarte drzwi. Zdecydowana większość włamań na strony małych firm to nie wyrafinowany atak, tylko automat, który skanuje internet w poszukiwaniu znanej dziury w popularnej wtyczce.

Przy okazji przejrzyj listę wtyczek i usuń te nieaktywne. Nieaktywna wtyczka nadal leży na serwerze i nadal może zostać wykorzystana.

Kopie zapasowe - i tu najważniejsze pytanie audytu, na które większość osób nie zna odpowiedzi: kiedy ostatnio ktoś sprawdził, czy kopia da się odtworzyć? Kopia, której nigdy nie przywracano, to nadzieja, a nie zabezpieczenie. Sprawdź: gdzie leżą kopie, jak często powstają, ile wstecz sięgają i czy są na innym serwerze niż strona. Kopia na tym samym serwerze co strona nie chroni Cię przed awarią serwera.

Minimum dla małej firmy: kopia dobowa, przechowywana 30 dni, poza serwerem produkcyjnym, z jednym testowym przywróceniem raz w roku.

Analityka: czy w ogóle warto ją mieć

Odpowiedź brzmi: tak, ale w rozsądnej dawce. Widziałem małe firmy, które miały wpięte cztery narzędzia analityczne, nie patrzyły do żadnego, a razem spowalniały stronę o pół sekundy. To najgorsza możliwa kombinacja - koszt bez korzyści.

Dla firmy usługowej sensowne minimum to Google Search Console (skąd przychodzą ludzie z wyszukiwarki) plus Google Analytics 4 z jednym skonfigurowanym zdarzeniem: wysłanie formularza. Bez tego zdarzenia GA4 pokaże Ci ładne wykresy odwiedzin i nic o pieniądzach.

W audycie sprawdź trzy rzeczy. Po pierwsze, czy kod analityki w ogóle jest wpięty - wejdź na stronę w trybie prywatnym i zobacz w GA4 raport "Czas rzeczywisty", czy widzisz jednego użytkownika. Po drugie, czy nie jest wpięty dwa razy - podwójny kod zawyża odwiedziny i psuje dane. Po trzecie, czy w narzędziu w ogóle są ustawione cele, czy zbiera się tylko ruch.

Osobna kwestia: zgodność z RODO. Jeśli baner cookies jest ozdobą, a analityka i tak zbiera dane przed kliknięciem zgody, to formalnie masz problem. Sprawdź, czy odmowa zgody rzeczywiście blokuje skrypty.

Dostępność: kontrast i teksty alternatywne

Dostępność nie jest fanaberią. Około 1 na 12 mężczyzn ma zaburzenia rozpoznawania barw, a po pięćdziesiątce prawie każdy z nas gorzej czyta jasnoszary tekst na białym tle. Dodatkowo od 2025 roku europejskie przepisy o dostępności obejmują coraz szerszy krąg podmiotów gospodarczych, więc ten temat będzie tylko rósł.

Dwie rzeczy, które sprawdzisz w kwadrans i które dają największy efekt:

Kontrast - jasnoszary tekst na białym tle to najczęstszy grzech nowoczesnych stron. Wymagane minimum to stosunek 4,5:1 dla zwykłego tekstu. Sprawdzisz to darmowym narzędziem WebAIM Contrast Checker - wystarczy wkleić kod koloru tekstu i tła. Sam raport PageSpeed Insights w sekcji Ułatwienia dostępu też to wyłapuje i pokazuje konkretne elementy.

Teksty alternatywne (alt)- opisy zdjęć dla osób korzystających z czytników ekranu i dla Google. Sprawdź, czy Twoje zdjęcia je mają. Dobry alt opisuje treść: "Wymiana klocków hamulcowych w warsztacie w Radomiu", a nie "IMG_4471" ani "warsztat Radom naprawa aut Radom serwis Radom". To drugie to upychanie fraz, które Google rozpoznaje i za które potrafi obniżyć ocenę.

Trzeci test, jeśli masz jeszcze pięć minut: odłóż mysz i spróbuj przejść przez menu i formularz samym klawiszem Tab. Powinieneś widzieć wyraźną obwódkę wokół aktywnego elementu. Jeśli obwódki nie ma albo fokus znika w niewidocznych miejscach, strona jest nieużywalna dla osób poruszających się klawiaturą.

Checklista audytu - 24 punkty

Przejdź listę po kolei i przy każdym punkcie postaw jedną z trzech odpowiedzi: OK, do poprawy, nie wiem. Punkty krytyczne to te, które bezpośrednio blokują klientów lub Google. Pożądane poprawiają wynik, ale nie zatrzymują biznesu.

#Co sprawdzaszWaga
1Strona ma ważny certyfikat SSL, http przekierowuje na httpsKrytyczne
2Wersja z www i bez www prowadzą do jednej, tej samej stronyKrytyczne
3robots.txt nie blokuje indeksowania (brak Disallow: /)Krytyczne
4site:twojadomena.pl pokazuje wszystkie ważne podstronyKrytyczne
5Formularz kontaktowy realnie dostarcza wiadomość na aktywną skrzynkęKrytyczne
6Wiadomości z formularza nie lądują w spamie (SPF, DKIM)Krytyczne
7Numer telefonu jest klikalny i wszędzie ten samKrytyczne
8Strona ładuje się na telefonie w mniej niż 3 sekundyKrytyczne
9Nic nie wystaje poza ekran, brak poziomego przewijania na mobileKrytyczne
10Baner cookies da się zamknąć na telefonie i nie zasłania treściKrytyczne
11Strona ma aktualne kopie zapasowe poza serwerem produkcyjnymKrytyczne
12Brak zaległych aktualizacji systemu i wtyczekKrytyczne
13Każda podstrona ma unikalny title 50-60 znakówPożądane
14Każda podstrona ma opis meta 140-160 znakówPożądane
15Sitemap.xml istnieje i jest zgłoszony w Search ConsolePożądane
16Dokładnie jeden H1 na podstronę, sensowna hierarchia H2/H3Pożądane
17Na stronie głównej w 5 sekund widać, co robisz i gdziePożądane
18LCP poniżej 2,5 s, INP poniżej 200 ms, CLS poniżej 0,1Pożądane
19Zdjęcia zoptymalizowane (WebP, maks. ok. 200 kB, szerokość do 1600 px)Pożądane
20Wszystkie zdjęcia mają opisowy atrybut altPożądane
21Kontrast tekstu do tła co najmniej 4,5:1Pożądane
22Nawigacja klawiaturą działa, widoczny fokusPożądane
23Analityka wpięta raz, ze zdarzeniem wysłania formularzaPożądane
24Brak martwych linków i podstron 404 w menu i stopcePożądane

Zasada interpretacji jest prosta. Jeden lub dwa nieodhaczone punkty krytyczne to lista zadań na najbliższy tydzień. Cztery i więcej - strona wymaga poważnej interwencji technicznej. Same punkty pożądane do poprawy oznaczają, że fundament jest zdrowy i pracujesz nad wynikiem, a nie ratujesz sytuację.

Kiedy audyt pokazuje, że taniej zrobić nową stronę

To najtrudniejsza część i powiem szczerze: jako studio zarabiamy na nowych stronach, więc mam tu naturalny konflikt interesów. Dlatego staram się być tym bardziej precyzyjny. Naprawa jest tańsza w większości przypadków. Nowa strona ma sens tylko wtedy, gdy koszt napraw zbliża się do połowy kosztu nowego projektu, albo gdy poprawiasz fundament, na którym i tak nie da się długo budować.

Naprawiaj, jeśli: problemem są zdjęcia, teksty, brakujące meta dane, niedziałający formularz, brak SSL, jedna zepsuta podstrona, wolny hosting. To wszystko są zadania na kilka godzin do kilku dni i mieszczą się w przedziale 300-1500 zł.

Rozważ nową stronę, jeśli: strona nie jest responsywna z założenia i wymaga przepisania układu od nowa; system, na którym stoi, nie jest już wspierany, a aktualizacja rozsypuje wygląd; strona ma ponad 6-7 lat i była budowana na przestarzałym kreatorze; poprzedni wykonawca nie oddał dostępów i nie da się w niej nic zmienić; padła ofiarą włamania i w plikach jest kod, którego nikt nie potrafi wyczyścić do końca.

Prosty test finansowy, który stosuję z klientami. Zsumuj wycenę wszystkich koniecznych napraw. Jeśli wychodzi więcej niż 50-60% ceny nowej strony, budowa od nowa jest rozsądniejsza - dostajesz aktualną technologię, gwarancję i zero długu technicznego zamiast łatania czegoś, co za rok znów się posypie. U nas wizytówka startuje od 545 zł i powstaje w 7 dni, więc ten próg dla prostej strony firmowej jest niski. Przy rozbudowanym serwisie z setką podstron - odwrotnie, naprawa niemal zawsze wygrywa.

I jeszcze jedna sytuacja, w której nowa strona bywa uzasadniona mimo dobrego stanu technicznego: gdy zmienił się model biznesowy. Paweł, którego strona była poprawna technicznie, przez trzy lata sprzedawał usługę, której już nie świadczy. Żaden audyt tego nie naprawi, bo problem nie leży w kodzie.

Co zrobić z wynikami

Audyt bez planu działania to tylko lista powodów do zmartwień. Zrób z niego trzy kolumny. Dziś - punkty krytyczne, które umiesz naprawić sam lub które zajmą wykonawcy godzinę. Ten miesiąc - reszta punktów krytycznych i najcięższe pożądane, zwykle wymagające czyjejś pomocy. Ten kwartał - poprawa treści, zdjęć, dostępności i szybkości.

Powtórz cały przegląd za pół roku. Strona internetowa nie jest meblem, który raz się kupuje. Przeglądarki się zmieniają, wtyczki się dezaktualizują, ktoś dopisuje podstronę bez tytułu, a hosting po cichu zwalnia. Dwie godziny raz na sześć miesięcy to najtańsza polisa, jaką możesz sobie wykupić.

Przeszedłeś checklistę i coś się nie zgadza?

Napisz do nas z listą punktów, które wypadły źle. Przejrzymy stronę i powiemy wprost, co da się naprawić, ile to kosztuje, a kiedy taniej wyjdzie nowy projekt. Bez zobowiązań.

Napisz do nas