Wyjście z kreatora nie jest technicznie trudne, ale psuje się zawsze w tych samych trzech miejscach: domena, poczta i adresy starych podstron. Zrób to dobrze, a przeprowadzka będzie nudna. Zrób źle, a spędzisz dwa tygodnie, tłumacząc klientom, dlaczego przestały działać jednocześnie strona i skrzynka.
Najpierw sprawdź, czy przeprowadzka jest w ogóle potrzebna
Migracja kosztuje czas i pieniądze, więc powinna ją uruchamiać konkretna przyczyna, a nie ogólne wrażenie, że strona wygląda staro. Konkretne powody wyglądają tak: wyszukiwarka jest Twoim głównym kanałem i trafiłeś na limit, którego nie obejdziesz edycją; potrzebujesz funkcji, której platforma nie oferuje; abonament przerósł koszt realizacji; albo spędzasz godziny miesięcznie na walce z edytorem.
Jeśli żaden z nich nie jest prawdziwy, uczciwą odpowiedzią jest na razie zostać. Pełne porównanie, łącznie z przypadkami, w których kreator pozostaje właściwym wyborem, jest w tekście kreatory AI a strona na zamówienie.
Krok pierwszy: sprawdź, kto naprawdę jest właścicielem domeny
Zrób to przed wszystkim innym, bo wszystko inne od tego zależy. Jeśli domena była kupiona wewnątrz kreatora w pakiecie, abonentem może być platforma, agencja albo freelancer, który konfigurował to pięć lat temu i już nie odpisuje na maile.
Sprawdź wpis WHOIS i, co ważniejsze, upewnij się, że sam potrafisz zalogować się do panelu rejestratora. Figurowanie jako właściciel to nie to samo co posiadanie hasła. Jeśli nie możesz wejść, uporządkowanie tego jest pierwszym zadaniem i może zająć więcej czasu niż zbudowanie nowej strony.
Poprawny stan docelowy jest prosty: domena zarejestrowana na Twoją firmę u niezależnego rejestratora, z dostępem po Twojej stronie. Dlaczego to ważniejsze niż wszystko inne na liście, opisujemy w tekście domena i hosting.
Krok drugi: zabezpiecz pocztę, zanim czegokolwiek dotkniesz
To najboleśniejsza awaria i całkowicie da się jej uniknąć. Jeśli firmowa skrzynka działa na tej samej platformie co strona, anulowanie abonamentu może zabrać skrzynkę ze sobą - razem z archiwum całej korespondencji z klientami.
Zrób trzy rzeczy w tej kolejności. Wyeksportuj całą skrzynkę do lokalnego archiwum. Postaw pocztę w miejscu niezależnym zarówno od starej platformy, jak i od nowej strony. Dopiero potem zmieniaj rekordy DNS i sprawdź, że wiadomość testowa dochodzi, zanim ruszysz cokolwiek innego.
Trzymanie poczty osobno od hostingu warto utrzymać na stałe, nie tylko na czas migracji - wtedy przyszła zmiana strony już nigdy nie zagrozi skrzynce. Uzasadnienie jest w tekście firmowy e-mail na własnej domenie.
Krok trzeci: zrób inwentaryzację tego, co masz
Zanim stara strona zniknie, potrzebujesz kompletnej listy obecnych adresów podstron. Najłatwiejszym źródłem jest istniejąca mapa witryny pod /sitemap.xml, zestawiona z Google Search Console, które przy okazji pokaże, na które z tych podstron ktokolwiek faktycznie wchodzi.
Zapisz tę listę w arkuszu z trzema kolumnami: stary adres, ile ruchu daje i nowy adres, na który zostanie przekierowany. Ten arkusz to najważniejszy artefakt całej migracji, a jego pominięcie jest właśnie powodem, dla którego migracje tracą pozycje.
Przy okazji wypisz rzeczy żyjące poza plikami stron: niewyeksportowane zgłoszenia z formularzy, konto analityki, link w profilu firmy Google, kody śledzące i każde miejsce, w którym adres strony pojawia się na materiałach drukowanych.
Co da się przenieść, a czego nie
Tu trzeba skorygować oczekiwania. Tekst się przenosi - da się go skopiować i warto przy okazji go poprawić, a nie wkleić bez zmian. Zdjęcia się przenoszą, choć lepiej wziąć oryginały niż skompresowane wersje, które wystawia kreator.
Wpisy blogowe się przenoszą, a niektóre kreatory oferują eksport, który programista potrafi przekształcić. Dane klientów - lista zapytań, subskrybenci newslettera, zamówienia sklepu - przenoszą się, jeśli wyeksportujesz je przed anulowaniem, i przepadają, jeśli tego nie zrobisz.
Projekt się nie przenosi. Istnieje wyłącznie wewnątrz edytora platformy i nie da się go wyjąć jako używalnego kodu. To zaskakuje, więc załóż to od razu: nowa strona to nowa realizacja wykorzystująca Twoje treści, a nie kopia starej.
Zachowanie adresów: część chroniąca Twoje pozycje
Każda podstrona rankująca w Google ma adres, a pamięć Google jest przypięta właśnie do adresu. Jeśli /uslugi/remonty stanie się /oferta/remonty i nic ich nie łączy, pozycja budowana przez trzy lata zaczyna się od zera.
Są dwa bezpieczne podejścia. Prostsze to zachować te same adresy na nowej stronie wszędzie tam, gdzie podstrona nadal istnieje - żadnych przekierowań, nic do stracenia. Drugie to świadomie zmienić strukturę i dodać stałe przekierowanie z każdego starego adresu na nowy odpowiednik.
Czego nie wolno nigdy, to kierować wszystkiego na stronę główną. Google traktuje masowe przekierowanie do katalogu głównego jako miękkie usunięcie tych podstron, więc pozycje znikają równie skutecznie, jak gdybyś je skasował. Całą procedurę, łącznie z tym, co sprawdzić po fakcie, opisujemy w tekście migracja strony bez utraty SEO.
Samo przełączenie, godzina po godzinie
Moment zmiany jest krótki, jeśli przygotowanie zostało zrobione. Rozsądna kolejność wygląda tak:
- Zbuduj i przetestuj nową stronę pod adresem tymczasowym, zamkniętym dla wyszukiwarek, aż i Ty, i klient ją zatwierdzicie.
- Dzień wcześniej obniż TTL w DNS do kilku minut, żeby zmiana rozeszła się szybko, a nie przez dwie doby.
- Przełącz DNS w najspokojniejszej godzinie tygodnia - dla większości polskich firm to wczesna niedziela, a nie piątkowe popołudnie.
- Zweryfikuj certyfikat, a potem przeklikaj każdą ważną podstronę i wyślij testową wiadomość przez każdy formularz.
- Zgłoś nową mapę witryny w Search Console i poproś o zaindeksowanie głównych podstron.
- Zostaw abonament kreatora jeszcze na miesiąc. Kosztuje jedną płatność i jest Twoim jedynym planem awaryjnym.
Pierwszy miesiąc po przeprowadzce
Spodziewaj się wahań. Pozycje przez kilka tygodni się przesuwają, gdy Google przechodzi stronę na nowo, a niewielki spadek w pierwszych dniach jest normą, a nie oznaką porażki. Nie jest normą spadek pogłębiający się po trzech tygodniach - to znaczy, że coś jest technicznie nie tak, zwykle pominięte przekierowanie.
Obserwuj w Search Console raport indeksowania pod kątem podstron zwracających błędy i sprawdzaj, czy zgłoszenia z formularzy naprawdę docierają - po cichu zepsuty formularz kontaktowy po migracji to przygnębiająco częsta historia. Co jeszcze należy do pierwszych tygodni, wymieniamy w tekście co zrobić po uruchomieniu strony.
Pięć błędów zmieniających rutynową przeprowadzkę w kryzys
Migracje rzadko psują się w ciekawy sposób. Psują się w tych samych pięciu przewidywalnych miejscach, a każdego z nich da się uniknąć notatką w kalendarzu:
- Zbyt wczesne anulowanie starego abonamentu. Zrób to miesiąc po przełączeniu, a nie tego samego dnia, żeby zostało do czego wrócić i z czego kopiować.
- Zapomniane zgłoszenia z formularzy. Zapytania trzymane wewnątrz kreatora to dane klientów i nie ma ich w Twojej skrzynce. Wyeksportuj je, zanim cokolwiek wygaśnie.
- Zostawienie nowej strony otwartej dla wyszukiwarek, gdy jest jeszcze szkicem. Na wpół zbudowana wersja zaindeksowana przez dwa tygodnie to potem sprzątanie.
- Niesprawdzenie formularzy po przełączeniu. Strona wygląda dobrze, zapytania po cichu idą donikąd, a dowiadujesz się od klienta, że pisał dwa razy.
- Utrata historii analityki. Zachowaj to samo konto i usługę, zamiast zakładać nowe, bo inaczej stracisz wszystkie porównania rok do roku.
Zwróć uwagę, że cztery z pięciu dotyczą rzeczy niewidocznych na stronie. Migrację ocenia się po tym, co nadal działa później, a nie po tym, jak nowa strona wygląda w dniu startu.
Wykorzystaj przeprowadzkę, żeby naprawić to, co i tak było nie tak
Migracja to jedyny moment, w którym wszystko jest otwarte naraz, więc to najtańszy czas na poprawienie rzeczy, do których inaczej nigdy nie dojdzie. Przepisanie starej strony podstrona po podstronie marnuje tę okazję.
Spójrz na wyeksportowane dane o ruchu i bądź szczery. Podstrony, na które przez rok nikt nie wszedł, nie wymagają przebudowy - wymagają decyzji. Połącz je w coś lepszego albo odpuść, z przekierowaniem, jeśli miały jakiekolwiek linki przychodzące.
Potem spójrz, gdzie ludzie faktycznie wchodzili, i poświęć tym podstronom prawdziwą uwagę: lepszy tekst, realne ceny, działający formularz, własne zdjęcia zamiast stockowych. Trzy świetne podstrony biją dwadzieścia przeniesionych z przyzwyczajenia, a nowa strona wychodzi mniejsza, szybsza i tańsza w utrzymaniu.
To także moment na dodanie rzeczy, których kreator nigdy Ci nie dał - porządnych danych strukturalnych, procesu rezerwacji, kalkulatora, integracji z systemem, którego już używasz. Co warto sprawdzić, gdy wszystko jest otwarte, wymieniamy w tekście jak zrobić audyt strony.
Najczęstsze pytania
Ile trwa całość
Samo przełączenie to jedno popołudnie. Realnym terminem jest zbudowanie nowej strony i dla strony małej firmy są to zwykle kilka tygodni razem z treściami i poprawkami. Jedynym krokiem mogącym dodać nieprzewidywalne opóźnienie jest sprawa domeny. Typowe czasy podajemy w tekście jak długo trwa realizacja.
Czy strona będzie niedostępna w trakcie przenoszenia
Nie powinna. Nowa strona jest w pełni zbudowana i przetestowana, zanim cokolwiek się zmieni, więc przełączenie to zmiana DNS, której większość odwiedzających nie zauważy. Jeśli ktoś zapowiada dobę niedostępności, źle planuje migrację.
Czy mogę zachować obecne teksty i zdjęcia
Tak i obniża to koszt. Główne podstrony przy przeprowadzce zwykle warto napisać na nowo, bo tekst na stronie z kreatora często powstawał pod szablon, a nie pod klienta. Podejście opisujemy w tekście jak napisać teksty na stronę.
Co jeśli platforma nie chce wydać domeny
Masz prawo przenieść domenę, której jesteś abonentem, a platformy są zobowiązane wydać kod autoryzacji. Zwlekanie zdarza się częściej niż odmowa - załóż kilka tygodni. Jeśli domena naprawdę jest zarejestrowana na kogoś innego, to już negocjacja handlowa - i właśnie dlatego to krok pierwszy, a nie piąty.
Czy zmieniać przy okazji projekt
Nie masz wyboru - stary projekt nie pojedzie z Tobą. Kontrolujesz natomiast to, czy zmieni się także struktura. Zachowanie struktury podstron i nawigacji przy zmianie warstwy wizualnej jest bezpieczniejszym połączeniem, bo ogranicza to, czego muszą się uczyć na nowo odwiedzający i Google.
Czy warto, jeśli strona ma bardzo mały ruch
Wtedy migracja jest łatwa, bo mało jest do stracenia - nie ma pozycji do ochrony i niewiele adresów do przekierowania. Ale najpierw zadaj trudniejsze pytanie: jeśli obecna strona prawie nic nie przynosi, samo jej przeniesienie tego nie zmieni. Problem leży raczej w treści i widoczności w wyszukiwarce niż w platformie.
Czy da się przenieść sklep z zamówieniami i kontami klientów
Produkty, kategorie i historia zamówień eksportują się do plików i dają się zaimportować do nowego sklepu. Wyjątkiem są konta klientów: hasła są przechowywane w formie, której nie da się przenieść, więc powracający kupujący muszą ustawić nowe. Uprzedź ich mailem przed przełączeniem, a nie pozwól odkryć tego przy składaniu zamówienia.
Lista kontrolna do wydrukowania
Wszystko powyżej mieści się w dziesięciu linijkach. Jeśli przeprowadzkę robi ktoś inny, to także rozsądna lista, o której potwierdzenie warto poprosić przed przełączeniem:
- Domena jest zarejestrowana na Twoją firmę i potrafisz zalogować się do rejestratora.
- Skrzynka jest wyeksportowana, a poczta działa niezależnie od starej i nowej strony.
- Masz arkusz ze wszystkimi starymi adresami, ich ruchem i nowym miejscem docelowym.
- Zgłoszenia z formularzy, subskrybenci i zamówienia są wyeksportowane z kreatora.
- Nowa strona została zbudowana i sprawdzona pod adresem tymczasowym zamkniętym dla wyszukiwarek.
- TTL w DNS został obniżony dzień wcześniej.
- Przekierowania są ustawione dla każdego starego adresu i żadne nie prowadzi na stronę główną.
- Certyfikat działa, każdy formularz został przetestowany, a konto analityki jest tym samym co wcześniej.
- Nowa mapa witryny została zgłoszona w Search Console.
- Stary abonament pozostaje opłacony jeszcze przez miesiąc.
Jeśli wszystkie dziesięć jest prawdą, najgorszym realnym skutkiem są dwa tygodnie wahających się pozycji, które same wrócą. Jeśli dwa czy trzy nie są prawdą, to właśnie stamtąd przyjdą kłopoty - a każdy z nich łatwiej zamknąć przed przełączeniem niż po.
Myślisz o wyjściu z kreatora
Wyślij nam adres. Sprawdzimy, kto ma domenę, gdzie mieszka poczta i które podstrony realnie przynoszą ruch - i wprost powiemy, czy przeprowadzka teraz się opłaca.