Paweł jest hydraulikiem we Wrocławiu. Zadzwonił do mnie w maju z pytaniem, czy da się "jakoś podbić stronę w Google", bo z internetu ma może jedno zapytanie miesięcznie. Wszedłem na jego stronę, wypełniłem formularz i kliknąłem "Wyślij". Przycisk zrobił się szary, pojawił się mały zielony napis i zniknął po dwóch sekundach. Poprosiłem Pawła, żeby sprawdził skrzynkę. Nic. Sprawdziliśmy spam. Nic. Formularz nie działał od czternastu miesięcy - od aktualizacji, po której hosting przestał przepuszczać wiadomości wysyłane starą metodą.

Czternaście miesięcy. Nie wiem, ile zapytań tam przepadło, i Paweł też się nigdy nie dowie. Wiem natomiast, że to nie jest rzadka historia. Formularz kontaktowy to najbardziej zaniedbany element strony firmowej: wszyscy go mają, prawie nikt go nie testuje, a bardzo wielu ludzi projektuje go tak, jakby celem było odstraszenie klienta.

Ten tekst jest o tym, jak zrobić formularz, który faktycznie przynosi zapytania - od liczby pól, przez ochronę przed spamem i RODO, po sposób sprawdzenia, czy w ogóle działa.

Ile pól naprawdę potrzebujesz

Zacznijmy od liczb, bo one są tu wyjątkowo jednoznaczne. W badaniach nad formularzami kontaktowymi regularnie wychodzi ten sam wzór: formularz z trzema polami wypełnia około 25% osób, które go zobaczyły. Przy pięciu polach jest to już około 20%. Powyżej sześciu pól - około 15%. Nowsze analizy pokazują jeszcze ostrzejszy spadek przy dłuższych formularzach: z 23% przy trzech polach do niecałych 12% przy siedmiu i poniżej 7% przy dziesięciu.

Przełóż to na złotówki. Powiedzmy, że Twoja strona ma 600 odwiedzin miesięcznie i 100 osób dociera do formularza. Przy trzech polach masz 25 zapytań. Przy ośmiu - około 12. Jeśli zamykasz co czwarte zapytanie i średnie zlecenie jest warte 1500 zł, te dodatkowe pola kosztują Cię jakieś 4-5 tysięcy złotych miesięcznie. Za informacje, których w 80% przypadków i tak nie użyjesz.

Dlatego mam prostą regułę: każde pole musi zarobić na swoje miejsce. Zanim je dodasz, odpowiedz na pytanie - jaką decyzję podejmę inaczej, znając tę odpowiedź? Jeśli nie umiesz odpowiedzieć, pole wylatuje. "Skąd o nas wiesz?" brzmi ciekawie, ale w małej firmie nikt tych odpowiedzi nie analizuje. "Budżet" ma sens tylko wtedy, gdy naprawdę odrzucasz zapytania poniżej progu. "Nazwa firmy" ma sens w B2B, w usługach dla osób prywatnych jest tylko przeszkodą.

Druga reguła: pola opcjonalne nie są darmowe. Widok dziesięciu pól odstrasza nawet wtedy, gdy siedem z nich jest oznaczonych jako nieobowiązkowe, bo człowiek najpierw ocenia formularz wzrokiem, a dopiero potem czyta etykiety. Jeśli koniecznie potrzebujesz dodatkowych informacji, schowaj je za rozwijanym "dodaj szczegóły" albo dopytaj w odpowiedzi na zapytanie.

Które pola są potrzebne w Twojej branży

Minimalny sensowny formularz to sposób kontaktu plus jedno zdanie o sprawie. Reszta zależy od tego, czym się zajmujesz. Poniżej zestawienie oparte na formularzach, które faktycznie wdrażaliśmy u klientów:

BranżaPola minimumWarte dodania
Fryzjer, kosmetyczkaImię, telefonUsługa z listy, przybliżony termin
Hydraulik, elektrykTelefon, krótki opis usterkiDzielnica lub miejscowość, zdjęcie
Biuro rachunkoweImię, e-mail, forma działalnościLiczba dokumentów miesięcznie
Produkcja i hurt B2BFirma, e-mail, czego dotyczy zapytanieNIP, ilość, oczekiwany termin
KancelariaImię, e-mail lub telefon, opis sprawyPreferowana forma kontaktu
Fotograf, organizacja imprezImię, telefon, data wydarzeniaMiejsce, liczba gości
Warsztat samochodowyTelefon, marka i rocznik autaOpis objawów, zdjęcie

Zwróć uwagę, że w większości wierszy nie ma pola "wiadomość" jako obowiązkowego. To celowe. Ludzie blokują się na pustym polu tekstowym, bo nie wiedzą, ile napisać. Jeśli już je dajesz, wstaw podpowiedź w środku: "Np. cieknie kran w łazience, mieszkanie na Krzykach, może być w tym tygodniu". Przykład robi więcej niż etykieta.

Telefon czy e-mail - o co prosić

To pytanie dostaję na prawie każdym projekcie. Odpowiedź zależy od tego, jak szybko zamykasz sprzedaż.

Telefon to wyższa intencja i szybsze domknięcie. Osoba, która zostawia numer, jest gotowa rozmawiać dziś. W usługach pilnych - hydraulik, elektryk, laweta, serwis - telefon jest jedynym sensownym polem obowiązkowym. Zapytanie mailowe w takiej branży często oznacza, że klient w międzyczasie zadzwonił do trzech konkurentów.

E-mail to niższy próg wejścia. Ludzie zostawiają go chętniej, bo nie boją się, że ktoś zadzwoni w niewygodnym momencie. To dobre pole tam, gdzie decyzja jest dłuższa i wymaga wyceny na papierze: budowlanka, meble na wymiar, obsługa księgowa, projekty graficzne. Daje Ci też coś, czego telefon nie daje - możliwość wysłania oferty z załącznikiem.

Rozwiązanie, które sprawdza się najczęściej: jedno pole kontaktowe obowiązkowe, drugie opcjonalne, plus jedno pytanie "jak wolisz, żebyśmy się odezwali" z dwiema opcjami. Kosztuje jedno kliknięcie, a znacząco poprawia skuteczność pierwszego kontaktu. Agnieszka, która prowadzi studio paznokci w Poznaniu, po dodaniu takiego wyboru przestała tracić czas na telefony do osób, które są w pracy do siedemnastej - po prostu pisze im SMS-a.

Czego nie robić: nie żądaj obu pól naraz jako obowiązkowych. To najprostszy sposób, żeby stracić jedną trzecią zapytań, nie zyskując nic.

Dlaczego "wyślij" w próżnię gubi zapytania

Wracamy do historii Pawła. Formularz może być idealnie zaprojektowany i mieć trzy pola, ale jeśli wiadomość nie dociera, wszystko inne jest bez znaczenia. Trzy rzeczy trzeba tu ustawić raz a porządnie.

Potwierdzenie na ekranie.Po wysłaniu użytkownik musi zobaczyć wyraźny komunikat, który nie znika sam z siebie. Najlepiej podmień cały formularz na blok: "Dziękujemy, mamy Twoje zgłoszenie. Odezwiemy się w ciągu 24 godzin na numer 600 123 456". Powtórzenie podanych danych daje pewność, że nie było literówki, a konkretny czas odpowiedzi zmniejsza szansę, że klient w międzyczasie napisze do konkurencji. Dodatkowo osobny adres strony z podziękowaniem, na przykład /dziekujemy, pozwala poprawnie mierzyć konwersję.

Automatyczna wiadomość do klienta. Jedno krótkie e-mail lub SMS: potwierdzamy, że dostaliśmy, oto co dalej, oto nasz telefon gdyby sprawa była pilna. To najtańszy element budowania zaufania, jaki znam, a ma jeszcze jedną zaletę - jeśli ta wiadomość nie dojdzie, klient sam Ci o tym powie i dowiesz się, że coś się psuje.

Dwa niezależne miejsca odbioru. Sama skrzynka pocztowa to za mało, bo poczta bywa zawodna. Zapisuj każde zgłoszenie także poza mailem - do bazy danych, do arkusza Google, albo na kanał w Telegramie czy Slacku. My u klientów standardowo robimy mail plus zapis w bazie. Wtedy nawet jeśli poczta padnie na tydzień, żadne zapytanie nie ginie.

Osobna sprawa techniczna, przez którą pada najwięcej formularzy: nadawca wiadomości. Wiadomość z formularza nie może być wysyłana "w imieniu" klienta, czyli z jego adresu w polu nadawcy. Serwery pocztowe traktują to jako podszywanie się i wrzucają do spamu albo odrzucają. Poprawnie jest tak: nadawcą jest adres z Twojej domeny, a adres klienta trafia do pola odpowiedzi, żebyś mógł kliknąć "Odpowiedz" i pisać wprost do niego. Do tego domena potrzebuje poprawnych wpisów SPF, DKIM i DMARC. Bez nich nawet dobrze skonfigurowany formularz będzie regularnie lądował w spamie - i to bez żadnego ostrzeżenia.

Ochrona przed spamem bez zabijania konwersji

Boty wypełniają formularze automatycznie i potrafią zasypać skrzynkę setką wiadomości dziennie. Problem jest realny. Tylko że najpopularniejsze lekarstwo bywa gorsze od choroby.

Pułapka na boty. Ukryte pole, którego człowiek nie widzi i nigdy nie wypełni, a bot wypełnia automatycznie. Jeśli pole nie jest puste - zgłoszenie leci do kosza. Jest niewidoczne, darmowe, nie wymaga żadnego kliknięcia od użytkownika i w praktyce zatrzymuje zdecydowaną większość prostych botów. To pierwsza rzecz, którą wdrażam zawsze.

Pomiar czasu. Człowiek potrzebuje minimum kilku sekund na wypełnienie formularza. Jeśli zgłoszenie przyszło dwie sekundy po załadowaniu strony, to nie był człowiek. Kolejne zabezpieczenie bez żadnego kosztu dla użytkownika.

Limit zgłoszeń. Maksymalnie kilka wysyłek z jednego adresu IP w ciągu godziny. Chroni przed zalewem i przed przypadkowym podwójnym kliknięciem.

reCAPTCHA - i jej prawdziwa cena. Tu trzeba powiedzieć rzeczy, o których się głośno nie mówi. Po pierwsze, konwersja: każde dodatkowe kliknięcie, a zwłaszcza zagadka z obrazkami, kosztuje zapytania. Po drugie, dostępność: osoby słabowidzące i korzystające z czytników ekranu mają z takimi zagadkami realny problem. Po trzecie, szybkość: skrypt reCAPTCHA to kilkaset kilobajtów kodu doładowywanych na każdej stronie, na której go umieścisz. Po czwarte, i najczęściej pomijane, RODO: reCAPTCHA zbiera dane o użytkowniku i przesyła je do infrastruktury poza Europejskim Obszarem Gospodarczym, co wymaga odpowiedniej podstawy transferu i uwzględnienia w polityce prywatności. To nie znaczy, że nie wolno jej używać - znaczy, że nie można jej wkleić bez zastanowienia i uznać sprawy za zamkniętą.

Praktyczna kolejność jest taka: zacznij od pułapki na boty, pomiaru czasu i limitu zgłoszeń. To pokrywa większość przypadków. Dopiero jeśli spam nadal przechodzi, dołóż lżejszą alternatywę - Cloudflare Turnstile albo hCaptcha - które w większości sytuacji nie wymagają żadnej interakcji od użytkownika. reCAPTCHA z zagadkami obrazkowymi zostaw jako ostateczność.

Czego na pewno nie robić: pytania matematycznego w stylu "ile to dwa plus dwa". Boty rozwiązują je bez trudu, a ludzie się irytują. To zabezpieczenie, które przeszkadza tylko klientom.

RODO przy formularzu - konkretnie, co musisz mieć

Tu panuje najwięcej zamieszania, więc rozbiję to na cztery pytania.

Czy potrzebuję checkboxa zgody?Wbrew powszechnemu przekonaniu - najczęściej nie. Jeśli ktoś sam wysyła Ci zapytanie o usługę, przetwarzasz jego dane po to, żeby na to zapytanie odpowiedzieć. Podstawą są tu działania przed zawarciem umowy albo Twój uzasadniony interes, nie zgoda. Obowiązkowy checkbox "wyrażam zgodę na przetwarzanie" przy zwykłym formularzu kontaktowym jest w większości przypadków zbędny, a bywa wręcz nieprawidłowy, bo zgoda z definicji musi być dobrowolna, a nie warunkiem wysłania wiadomości.

Co jest obowiązkowe? Obowiązek informacyjny z artykułu 13 RODO. Przy formularzu, w momencie zbierania danych, musi być widoczna informacja: kto jest administratorem danych, w jakim celu i na jakiej podstawie je przetwarza, jak długo je przechowuje i jakie prawa ma użytkownik. Nie musi to być ściana tekstu - wystarczy krótka klauzula pod formularzem plus link do pełnej polityki prywatności. Ważne, żeby czcionka była czytelna i nie zlewała się z tłem, i żeby informacja była dostępna przed wysłaniem, a nie dopiero po.

Kiedy zgoda jednak jest potrzebna?Kiedy chcesz do tej osoby wracać z ofertami. Od 10 listopada 2024 roku obowiązuje w Polsce ustawa Prawo komunikacji elektronicznej, której artykuł 398 wymaga uprzedniej zgody na przesyłanie informacji handlowej - niezależnie od kanału, czy to mail, SMS, czy telefon. Uprzedniej, czyli nie wolno najpierw wysłać oferty, a przy okazji poprosić o zgodę. Dlatego marketingowy checkbox musi być osobny od reszty, domyślnie odznaczony i sformułowany konkretnie: nie "zgadzam się na wszystko", tylko "chcę otrzymywać informacje o promocjach na podany adres e-mail". Jeśli zbierasz zgodę na dwa kanały, potrzebujesz dwóch checkboxów.

Jak długo trzymać zgłoszenia? RODO nie podaje liczby, ale wymaga, żebyś miał określony okres i się go trzymał. W praktyce u małych firm sensownie wygląda tak: zapytania, które nie zamieniły się w zlecenie - 12 miesięcy, potem usunięcie. Zapytania klientów, z którymi doszło do umowy - zgodnie z okresami wynikającymi z przepisów podatkowych i przedawnienia roszczeń. Zapisz to w polityce prywatności i raz na kwartał faktycznie posprzątaj skrzynkę i bazę. Skrzynka z siedmioma tysiącami zapytań z ostatnich sześciu lat to nie archiwum, tylko ryzyko.

Trzy błędy, które widzę najczęściej: checkbox zaznaczony domyślnie, jeden checkbox obejmujący naraz kontakt, marketing i przekazywanie danych partnerom, oraz polityka prywatności ukryta tak, że trzeba jej szukać w stopce lupą. Wszystkie trzy są łatwe do poprawienia w kwadrans.

Wgrywanie plików - kiedy naprawdę tego potrzebujesz

Możliwość dodania załącznika bywa bardzo cenna, ale tylko w konkretnych branżach. Ma sens tam, gdzie zdjęcie albo plik skraca całą rozmowę o kilka rund: warsztat samochodowy (zdjęcie uszkodzenia), remonty i wykończenia (zdjęcie pomieszczenia), drukarnia (plik do wydruku), biuro rachunkowe (przykładowa faktura), serwis sprzętu (zdjęcie tabliczki znamionowej). Paweł, hydraulik, po dodaniu jednego pola na zdjęcie zaczął wyceniać przez telefon zamiast jeździć na darmowe oględziny - policzył, że zaoszczędził jakieś sześć godzin tygodniowo.

Jeśli je dodajesz, ustaw sensowne ramy: limit rozmiaru na poziomie 10 MB, dozwolone tylko formaty obrazów i PDF, weryfikacja typu pliku po stronie serwera, a nie tylko w przeglądarce, i przechowywanie poza katalogiem publicznym, żeby przypadkowy plik nie wyciekł pod zgadywalnym adresem. To są rzeczy, które musi zrobić osoba wdrażająca - warto o nie zapytać wprost.

Jeśli pliki nie są niezbędne, nie dodawaj pola. Wygodniejsze i bezpieczniejsze bywa napisanie w potwierdzeniu: "Jeśli masz zdjęcie usterki, odpisz na tego maila i dołącz je". Klient i tak już jest w kontakcie, a Ty nie płacisz konwersją za pole, z którego skorzysta jedna osoba na dziesięć.

Formularz na telefonie - detale, które decydują

Ponad 70% osób wypełni Twój formularz na telefonie. Pisanie na małym ekranie jest po prostu trudniejsze, więc każdy drobiazg waży więcej.

  • Właściwa klawiatura. Pole telefonu ma mieć typ "tel", pole e-mail typ "email". Wtedy telefon pokazuje od razu klawiaturę numeryczną albo klawiaturę ze znakiem małpy. Brzmi banalnie, a to jedna z najczęściej pomijanych rzeczy i realnie skraca wypełnianie o kilkanaście sekund.
  • Autouzupełnianie. Pola powinny mieć atrybuty pozwalające przeglądarce podpowiedzieć imię, telefon, adres i nazwę firmy z zapisanych danych. Jedno dotknięcie zamiast trzydziestu.
  • Rozmiar czcionki minimum 16 pikseli. Jeśli jest mniejsza, iPhone automatycznie powiększa całą stronę przy kliknięciu w pole i układ się rozjeżdża. Użytkownik widzi to jako "strona skacze".
  • Wysokość pól i przycisków minimum 44 piksele. Poniżej tego palec zaczyna trafiać w sąsiednie elementy.
  • Jedna kolumna. Pola obok siebie na telefonie zawsze są za wąskie. Imię i nazwisko w dwóch kolumnach wygląda dobrze na makiecie w Figmie i źle w dłoni.
  • Etykiety zawsze widoczne. Etykieta wpisana w pole jako podpowiedź znika w momencie kliknięcia i użytkownik nie pamięta, co miał wpisać. Etykieta ma być nad polem i zostawać na miejscu.
  • Bez długich list rozwijanych. Lista z czterdziestoma pozycjami na telefonie to udręka. Jeśli opcji jest do pięciu, zrób przyciski wyboru, które widać naraz.

Błędy walidacji - jak pisać do ludzi

Walidacja to moment, w którym formularz najczęściej traci klienta. Ktoś już zdecydował, że chce się z Tobą skontaktować, a dostaje czerwony komunikat, którego nie rozumie.

Trzy zasady techniczne: sprawdzaj pole po jego opuszczeniu, a nie przy każdej wpisanej literze - inaczej człowiek widzi błąd, zanim skończy pisać. Komunikat umieszczaj bezpośrednio pod polem, którego dotyczy, nie zbiorczo na górze. I nigdy, pod żadnym pozorem, nie czyść wypełnionych pól po błędzie.

Tak nie piszTak pisz
Nieprawidłowa wartośćNumer wygląda na za krótki - wpisz 9 cyfr, bez spacji
BłądW adresie brakuje znaku małpy - sprawdź, czy nie uciekł literówce
Pole wymaganeBez numeru nie oddzwonimy - to jedyne pole, którego naprawdę potrzebujemy
Formularz zawiera błędyZostały dwa pola: telefon i opis usterki
Wystąpił błąd, spróbuj późniejCoś po naszej stronie nie zadziałało. Zadzwoń: 533 497 527 - odbieramy do 18:00

Dwie pułapki na koniec tej sekcji. Pierwsza: nie blokuj wklejania. Ludzie kopiują numery i adresy ze schowka, a blokada wklejania jest dziś jedną z najbardziej irytujących rzeczy w internecie. Druga: nie waliduj telefonu zbyt agresywnie. Odrzucanie numeru z prefiksem kraju, ze spacjami albo z myślnikami to samobójstwo - wystarczy usunąć wszystkie znaki poza cyframi i sprawdzić, czy zostało ich sensownie dużo.

Alternatywy dla formularza i kiedy są lepsze

Formularz nie jest jedyną drogą i czasem nie jest najlepszą.

WhatsApp albo Messenger. Kliknięcie otwiera rozmowę z gotową treścią, klient nic nie wypełnia. Świetne w usługach szybkich i wizualnych: kosmetyka, gastronomia, drobne naprawy, handel używanym sprzętem. Warunek: ktoś musi odpowiadać w ciągu godziny, bo tego ludzie oczekują po komunikatorze. Jeśli odpisujesz raz dziennie, komunikator zaszkodzi bardziej niż pomoże.

Kalkulator wyceny.Trzy do pięciu pytań, na końcu widełki cenowe i formularz na dane kontaktowe. Działa wszędzie tam, gdzie pierwsze pytanie klienta brzmi "ile to kosztuje": transport, sprzątanie, druk, montaż, budowlanka. Konwertuje zwykle lepiej od zwykłego formularza, bo klient najpierw coś dostaje, a dopiero potem daje kontakt.

Zapis do kalendarza. Klient sam wybiera termin z Twojej dostępności. Idealne dla konsultacji, usług na wizytę i wszystkiego, co i tak kończy się umawianiem godziny. Eliminuje całą wymianę wiadomości o to, kiedy komu pasuje.

Klikalny numer telefonu. Najbardziej niedoceniany element strony mobilnej. Numer w nagłówku, jako link do dzwonienia, potrafi generować więcej kontaktów niż formularz - zwłaszcza w usługach pilnych. Kosztuje pięć minut wdrożenia.

Moja rekomendacja: formularz plus jedna alternatywa dopasowana do branży. Nie pięć kanałów naraz, bo wtedy żadnego nie obsługujesz porządnie i część zapytań ginie w nieodczytanych wiadomościach na Facebooku sprzed pół roku.

Jak sprawdzić, czy formularz działa

To najważniejsza sekcja w całym tekście, bo dotyczy problemu, którego z definicji nie zauważysz. Zepsuty formularz nie wysyła powiadomienia o tym, że jest zepsuty. Cisza w skrzynce wygląda dokładnie tak samo jak brak zainteresowania klientów.

Test raz w miesiącu, wpisany do kalendarza. Wyślij zgłoszenie z telefonu, z innego adresu e-mail niż firmowy, najlepiej z darmowej poczty, i z danych innych niż Twoje. Sprawdź trzy rzeczy: czy przyszło powiadomienie, czy klient dostał automatyczną odpowiedź i czy nic nie wylądowało w spamie. Zajmuje trzy minuty.

Adres strony w treści zgłoszenia. Dodaj do wiadomości ukryte pole zapisujące, z której podstrony przyszło zapytanie i o której godzinie. Dzięki temu wiesz, co naprawdę sprzedaje, a przy okazji od razu widzisz, gdy zgłoszenia przestają przychodzić z jednej konkretnej strony.

Porównanie dwóch liczb. Zdarzenie wysłania formularza w GA4 i liczba maili w skrzynce powinny się zgadzać. Jeśli analityka pokazuje 30 wysłań, a w skrzynce masz 18 wiadomości, wiesz, że dwanaście osób nie doczekało się odpowiedzi. To najszybszy sposób wykrycia problemu z dostarczaniem poczty.

Alarm od ciszy. Jeśli zwykle dostajesz kilka zapytań tygodniowo, ustaw sobie przypomnienie: brak zgłoszenia przez siedem dni oznacza obowiązkowy test. W przypadku Pawła taki alarm skróciłby czternaście miesięcy do siedmiu dni.

Checklista formularza

  • 1. Maksymalnie 3-4 pola, każde uzasadnione konkretną decyzją.
  • 2. Jedno pole kontaktowe obowiązkowe, drugie opcjonalne.
  • 3. Pole wiadomości z przykładową podpowiedzią w środku.
  • 4. Etykiety nad polami, zawsze widoczne.
  • 5. Typy pól ustawione tak, żeby telefon pokazywał właściwą klawiaturę.
  • 6. Autouzupełnianie włączone dla imienia, telefonu i adresu.
  • 7. Czcionka minimum 16 pikseli, pola i przycisk minimum 44 piksele wysokości.
  • 8. Jedna kolumna na telefonie, bez pól obok siebie.
  • 9. Stan ładowania na przycisku i blokada podwójnego wysłania.
  • 10. Ekran potwierdzenia z powtórzonymi danymi i deklarowanym czasem odpowiedzi.
  • 11. Automatyczna wiadomość zwrotna do klienta.
  • 12. Zgłoszenia zapisywane w dwóch niezależnych miejscach.
  • 13. Nadawca z Twojej domeny, adres klienta w polu odpowiedzi.
  • 14. Poprawne wpisy SPF, DKIM i DMARC dla domeny.
  • 15. Pułapka na boty, pomiar czasu wypełniania i limit zgłoszeń z jednego adresu.
  • 16. Klauzula informacyjna przy formularzu, link do polityki prywatności.
  • 17. Zgoda marketingowa jako osobny, domyślnie odznaczony checkbox.
  • 18. Ustalony i realnie stosowany okres przechowywania zgłoszeń.
  • 19. Komunikaty błędów napisane po ludzku, pod właściwymi polami.
  • 20. Comiesięczny test wysyłki wpisany do kalendarza.

Nie musisz odhaczyć wszystkich dwudziestu punktów w tym tygodniu. Zacznij od trzech: skróć formularz, dodaj automatyczną odpowiedź do klienta i wyślij sobie test z obcego adresu. To razem godzina pracy i w większości firm, które sprawdzałem, przynosi więcej niż kolejne trzy miesiące pozycjonowania. Bo nie ma sensu zwiększać ruchu na stronie, z której zapytania i tak wyparowują.

Nie masz pewności, czy Twój formularz w ogóle działa?

Napisz do nas - sprawdzimy Twój formularz od strony technicznej: dostarczalność poczty, ochronę przed spamem, zgodność z RODO i zachowanie na telefonie. Powiemy wprost, co poprawić. Bez zobowiązań.

Napisz do nas